2012.11.04 - Around the World 2012 Ani i Mariusza
Tak jak sobie obiecaliśmy oraz gościom weselnym (i nie tylko) zaplanowaliśmy i zrealizowaliśmy jedno z naszych marzeń tj. podróż dookoła świata.
Jak przystało na przedstawicieli Warsaw Chapter postanowiliśmy uczynić to śladami Harley-Davidson oraz Hard Rock Cafe, rozsławiając logo naszego klubu gdzie się tylko uda…
Poświęciliśmy na to 48 dni (4.11/21.12) realizując 24 loty (samolotami i balonem), odwiedzając 12 krajów na 4 kontynentach oraz przemierzając kilka tysięcy km po lądzie i kilkaset km po wodzie 
Wszystko udało się zgodnie z założeniami i bez większych komplikacji.
A oto kilka szczegółów:
INDIE
Zaczęliśmy od odwiedzenia HRC w New Delhi. Niestety nie udało nam się wnieść barw klubowych na teren TajMahal?, ale Red Fort w Agrze i Futher Sikiri zostały już tym zaszczycone. Nie ma w całych Indiach oficjalnego dealerstwa HD, ale patrząc jak tam jeżdżą – to chyba nie jest dziwne… Największe wrażenie zrobił na nas Jaipur ze swoim
Amber Palace i JantarMantar Observatory, dlatego też tam już nie daliśmy się „ograć” z proporczykiem WCH i został on zatknięty w wielu miejscach i na słoniu też?! Pobyt w Indiach zakończyliśmy lotem balonem, gdzie bardzo przydatne były bluzy klubowe.
TAJLANDIA
Jaka jest Tajlandia każdy kto był, to wie a jak nie był, to pewnie słyszał?. My skoncentrowaliśmy się na Bangkoku i okolicach, bo wg nas jest to chyba jedno z najbardziej ciekawych miast do eksplorowania na świecie. Odwiedziliśmy HD i HRC oraz „zaadaptowaliśmy” kilka pojazdów jako nowe maszyny WCH? Nawet i krokodyl chciał się załapać, ale mu nie daliśmy… Najbardziej zdziwiło nas, że i jeden Budda też jest w naszym Klubie 
AUSTRALIA
Na tym kontynencie postawiliśmy na Sydney i okolice. Zaliczyliśmy kilka standardowych atrakcji (np. Sydney Opera, Harbor Bridge, Blue Mountains, Bondi Beach) i żałujemy, że mieliśmy tylko 4 dni, bo Australia jest tego warta, aby pobyć tu trochę dłużej. Udało nam się odwiedzić HD i HRC i to co jest pewne - to, że jest dosyć dużo maszyn spod naszego znaku na ulicach w tym mieście i to pod koniec listopada
NOWA ZELANDIA
To jest kraj, który na pewno zasługuje na miano jednego z tych, którego nie można pominąć! Piękna fauna, flora i krajobrazy
Byliśmy tylko na wyspie północnej a południowa podobnież jest lepsza! Dealer w Auckland też okazał się przyjazny i po wymianie znaczków, ruszyliśmy w drogę – niestety samochodem?, ale też było urokliwie. Po drodze spotkaliśmy bratnią duszę – Gregor z Auckland oraz odwiedziliśmy wybrzeże wschodnie i zachodnie, tym samym rozpoczynając eksploracje Oceanu Spokojnego. Jakieś enduro z rejestracją „D” oraz „różowa landrynka” spod znaku WChP też się pojawiły…
Na pewno tu wrócimy!!!
FIJI
Tu przyszedł czas na relaks, tak więc i palmie też się coś dostało…
CHILE
Po złapaniu oddechu ruszyliśmy na półkulę zachodnią i tu zawitaliśmy do Santiago de Chile na jeden nocleg, bo nie chcieliśmy za bardzo narzucać logo WCH w tych stronach po niedawnej wizycie Naszych w Andach?
EKWADOR/GALAPAGOS
To jest nasze największe zaskoczenie na plus i te strony bezapelacyjnie wygrały nasz ranking Around the World 2012!!! Tu to dopiero jest fauna a i flora też nienajgorsza. Po eksplorowaniu starego miasta w Quito i zatknięciu naszej flagi na równiku ruszyliśmy na Galapagos. Tu poza oglądaniem żółwi (lądowych i morskich), iguan, fok, ptaków, lwów morskich i mnóstwa innych zwierzątek zatknęliśmy jeszcze nasze barwy na wulkanie Sierra Negra (czynnym wulkanem z największym kraterem na świecie – ponad 20km średnicy). Aż się nie chciało wyjeżdżać, ale jak zwykle czas gonił. Tu też wrócimy!!! Po powrocie do Quito odwiedziliśmy niedawno otwarty salon HD. I tu lekkie zaskoczenie na minus – jeśli chodzi o obsługę i o ceny!!! Ale wybaczamy im, bo początki bywają trudne 
KOLUMBIA
Niestety ten kraj jest naszym zwycięzcą w rankingu, ale od końca
. Na pocieszenie można tylko stwierdzić, że w Bogocie jest HD i HRC, co nie jest częstym przypadkiem w Ameryce Południowej.
PERU
Eksploracje tego kraju rozpoczęliśmy od Cuzco tzn. w inkaskim języku – Pępek Świata. Coś w tym jest, bo cała okolica Secret Valey robi duuuże wrażenie? Odkryliśmy nowy rodzaj lokalnego drinka – Pisco Sauer, bez którego byłoby ciężko wytrzymać na tych wysokościach powyżej 3000m npm… Zwiedzając Ollantaytambo zrobiliśmy sobie wspaniały wstęp do Machu Picchu, które odwiedziliśmy z naszymi barwami w szczególnej dacie – 12.12.12
Złapaliśmy tych dwóch diabłów, co zamieszali w kalendarzu Majów i chcieli to samo zrobić u Inków, ale im to udaremniliśmy i spokojnie można było planować czas po 21.12.12?. Po drodze spotkaliśmy lamę „wraz z opiekunką” i po zamienieniu kilku słów w inkaskim języku? ruszyliśmy do Limy i Nazca. Tu też miłe zaskoczenie, bo jak pilotowałem naszym samolotem nad płaskowyżem Nazca, to machał nam z Ziemi jakiś kosmonauta? Pewnie zauważył nasze barwy klubowe na samolocie… Lima też jest warta zobaczenia, szczególnie że nie pada tu w ciągu roku prawie w ogóle deszcz , co daje szanse na fajne wycieczki HD 
ARGENTYNA
I w końcu? przyszedł czas na nasz ostatni etap podróży. W rytmie tanga eksplorowaliśmy Buenos Aires i okolice wraz z „ciekawą dzielnicą” La Boca. Tu też udało nam się zajrzeć do HRC. Też „zaadoptowałem” kilka sprzętów do stajni WCH.
Po wszystkim ruszyliśmy w drogę do naszej Warszawy, która przywitała nas w dniu 21.12.12 temperaturą -12stC tj. ok 35stC niższą niż mieliśmy średnio przez ostatnie 48 dni. Jakoś trzeba będzie przywyknąć 
(MASA: Mariusz i Ania Stasiak-Apelscy)








PL
DE
EN 
























































































