Ułatwienia dostępu
Przejdź do głównej treści

logocolours200 czaszka WChP2020net           
 "... Od kołyski aż po grób, tylko Harley, jeden Klub..."

Centrum Pomocy

Wygląda na to, że nie udało nam się znaleźć żadnych elementów zawierających

2010.07.18 - Trzy wyspy dwa wulkany

Niedzielnym świtem, w końcówce zlotu HOG w Lugano, ruszyliśmy w nieznane, na południe. Słońce grzało niemiłosiernie, opadało wszystko (co widać na jednym ze zdjęć). Przyjęliśmy więc dwie strategie podróżowania. Olek top-less ja w czarnej skórzano-tekstylnej, przewiewnej kurtce. Obydwie się sprawdziły. Z Livorno przepłynęliśmy na Korsykę. Cudowna wyspa, niezwykle przyjazna turystom. Raj dla motocyklistów. W pierwsze dwa dni pokonałem więcej zakrętów niż przez dotychczasowych pięć lat jeżdżenia motorkiem. Hotele i knajpy oraz plaże przysposabialiśmy ad hoc. To wielka zaleta jazdy w małej grupie. Poznaliśmy kupę miejscowych, ludzi, trunków i potraw. Z Korsyki hyc na Sardynię. Tu równie pięknie i przyjaźnie tylko mniej zielono. Jeden dzień wypoczynku na szmaragdowym wybrzeżu i dalej w drogę do portu w Bonifacio. Stamtąd do Palermo, na Sycylię. Tu przez góry w poprzek wyspy do Taorminy u stóp Etny, gdzie czekał nas kolejny dzień wypoczynku wśród starożytnych ruin. Sycylia mocno gorąca i kamienista ale warto zobaczyć i zasmakować lokalnych, górskich dróg. Przez Mesyne na kontynent i dalej lewą stroną buta pod Wezuwiusza do Pompei, po czym w poprzek buta przez Monte Casino, by kontynuować prawą stroną buta z przystankiem w San Marino do Wenecji. Ta droga choć ciekawa (unikaliśmy autostrad) ma się kiepsko do tej przez wyspy.

W 12 dni przejechaliśmy 3.500 km i było nam mało. Z całą pewnością jeszcze tam wrócę. Szczególnie na Korsykę i Sardynię. Cudowne widoki, super drogi, przepyszna kuchnia, przyjaźni ludzie i … wino. Nie da się tego zapomnieć.