Zaloguj

Zaloguj się (Członkowie WChP)

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

2016.02.19 - 4. Pancerni i pies - impreza H-DC Latvia

"Czterej pancerni pies" to serial na którym prawie wszyscy się wychowali. Okazało się, że nie tylko w Polsce, ale również w byłym "bloku wschodnim". Na pomysł zorganizowania imprezy pod tym tytułem  wpadł łotewski klub. Spotkanie odbyło się w Daugavpils (wcześniej - Dyneburg), skądinąd z mocnymi, polskimi korzeniami. Ze względu na porę roku i odległość postanowliśmy piątkową trasę pokonać samolotem do Rygi ( 1.5h) i stamtąd busem (3h).  Piątkowa impreza odbyła się na ostatnim piętrze hotelu, w którym mieszkaliśmy. Była część oficjalna, muzyka, a w tle wyświetlany był ulubiony serial wojenny :-). Był więc to czas wzajemnej integracji klubów z Polski ( oprócz nas byli Koledzy z Brothers H-DC i Scorpions), Rosji, Białorusi, Estonii i oczywiscie z Łotwy. My skorzystaliśmy z okazji i zaprosiliśmy na naszą rocznicową imprezę, którą organizujemy w kwietniu na Mazurach.
Następnego dnia po śniadaniu zapakowaliśmy się do podstawionych dwóch autokarów i pojachaliśmy poza miasto. Najperw zwiedziliśmy prywatne mini-muzeum sprzętu bojowego z II wojny światowej, a potem pojechalismy na miejsce głównego punktu programu - poligon. Tam czekał na nas zastawiony jedzeniem  i napitkami stół. Zaczęły się też przejażdżki  czołgiem T4 "Rudy 102" oraz BWP. W międzyczasie odbyły się małe zawody mini-sumo. Śmiechu było co nie miara, patrząc na przewracających się kolegów :-). Na koniec  czołg i transporter zmiażdżyły przygotowane do tego celu stare audi. Do hotelu wróciliśmy około 17:00 mocno "ubawieni". Trochę odpoczynku i rozmów w podgrupach i kolejny wieczór. Tym razem w mieście - w dyskotece Queen oraz innych lokalach ;-) W niedzielę przed 12:00 zapakowaliśmy się z powrotem w busika,  w drogę na lotnisko do Rygi. Na Okęciu szczęśliwie wylądowaliśmy  po 19:00. To był na prawdę super wyjazd dla facetów - lotniczo-busikowy. Podziękowania dla kolegów z Łotwy za dobry pomysł i organizację.
p.s.
Po powrocie długo dochodziliśmy do siebie ...   ;-)