Identificarse

Login

Usuario
Password *
Recordarme

2011.06.09 - Wyprawa na Ukrainę

W dniach 9-12 czerwca, na zaproszenie klubu motocyklowego ORZEŁ z Lublina czyli PKO BP :-), pięć motorków z WChP brało udział w rajdzie Lwów 2011. W sumie 27 motorków wystartowało rankiem 10 czerwca z Krasnobrodu w kierunku granicy, którą dzięki staraniom organizatorów pokonaliśmy w iście sprinterski sposób. Kolejnym zaskoczeniem, spodziewanym, niestety in minus była jakość ukraińskich dróg. 4 km za Hrebenne, jadąc w kierunku Żółkwi kończy się równy asfalt. I tak naprawdę tylko główna droga ze Lwowa do Kijowa jest dobrej jakości. Aby zobaczyć prawdziwą Ukrainę trzeba jednak zjechać i korzystać z dróg lokalnych, które przypominają swoją strukturą ser szwajcarski. W Żółkwi po krótkim postoju na placu głównym, zrobieniu zdjęć i spróbowaniu lokalnego piwka udaliśmy się na obiad do sióstr Dominikanek. Siostry opiekują się dziećmi Polaków mieszkających w Żółkwi. Po przepysznym obiedzie zarządziliśmy „cichą tacę” do kasku – nominały i waluta dowolna. Zebrane pieniążki pomogą w sprawnym zakończeniu remontu klasy, w której dzieciaki uczą się języka polskiego, poznają kulturę i historię Polski. Wczesnym popołudniem, po sprawnym zakwaterowaniu się grupy w akademiku, zwiedzaliśmy Lwów. Nasza przewodniczka Luba piękną lwowską polszczyzną opowiadała nam o dziejach i historii Lwowa. Zwiedziliśmy m.in. budynek opery, dzielnicę ormiańską, żydowską, rynek z przyległymi kamienicami, których historia bardzo często związana była z polskimi królami i możnowładcami. Wieczorem dobiliśmy na kolację do restauracji STARGOROD. To co wyczyniały młodziutkie tancerki tańcząc na stołach między kuflami na długo pozostanie w naszej pamięci. Zabawa była jak to się mówi na „cztery fajerki” . Z reporterskiego obowiązku należy zwrócić uwagę na rozwiązanie zastosowane w męskiej toalecie. Tzw. ściana płaczu (na zdjęciu) była ze szkła !! a za nią były umieszczone płaskie telewizory, na których można było oglądać np. mecze piłkarskie – to znak, że EURO 2012 zbliża się…..

Następnego dnia po przejechaniu ok. 80 km na wschód od Lwowa zwiedzaliśmy Ławrę Poczajową, nazywaną przez Polaków „ukraińską Jasną Górą” Wzgórze z trzema bogato zdobionymi cerkwiami z różnych okresów prawosławia, z piękną panoramą okolicy. Następnym punktem naszego rajdu był Krzemieniec. Zwiedzanie muzeum J. Słowackiego, polskiego kościoła oraz budynku liceum krzemienieckiego utworzonego przez H. Kołłątaja i T. Czackiego oraz tylko dla odważnych wjazd na górę Bony.. Na całej trasie rajdu motorki nasze budziły duże zainteresowanie mieszkańców, naszym tłumikom „udało” się nawet spłoszyć konia, który ciągnąc wóz bez woźnicy (zgubił się był biedak…) próbował nas wyprzedzić J W drodze powrotnej zajechaliśmy do pod lwowskiej restauracji, gdzie w jednej z sal odbywało się ukraińskie wesele. Oczywiście, musieliśmy zaakcentować na nim również swoją obecność. Po odśpiewaniu 100 lat dla pary młodych, wspólnych zdjęciach wyposażeni przez młodożeńców w kilka buteleczek udaliśmy się na nocleg……ten wieczór był bardzo „udany” i wesoły J

Powrót do Polski odbył się bardzo sprawnie, co prawda kufry były wietrzone przez celników w poszukiwaniu… niewiadomo czego J Jeszcze krótki pożegnalny grill, podziękowania dla organizatorów za profesjonalne przygotowanie rajdu, miłą atmosferę i droga powrotna do Warszawy. Ufff… dobrze było znowu pojechać sobie po dobrych polskich drogach J...